czwartek, 31 marca 2016

Banksterzy Kulisy globalnej zmowy - Janusz Szewczak





Niezłomny wojownik o polski Skarb Narodowy, o dynamiczny rozwój gospodarczy Polski o uczciwe i przejrzyste zasady funkcjonowania banków, a zarazem wybitny publicysta ekonomiczny – Janusz Szewczak – napisał książkę, która wstrząśnie wieloma Czytelnikami. Nie zdajemy sobie bowiem sprawy, w jak kruchym świecie żyjemy, jak niewielu ludzi trzyma cały ten świat w garści, jak niewyobrażalnych spekulacji dopuszczają się międzynarodowe korporacje.
Banki nie funkcjonują jak normalne przedsiębiorstwa; nie obowiązują ich te same reguły, co wszystkich innych uczestników rynku. Mogą nawet swobodnie żonglować aktywami i pasywami – używając tych samych liczb mogą wykazać dowolnie raz plus, a raz minus. Zyski bezwzględnie grabią dla siebie, jednak ich straty musi pokrywać państwo, czyli każdy obywatel. Bo jak nie, to światowa struktura spekulacyjna zawali się niczym domino. Tak było np. w 2008 r. po upadku amerykańskiego giganta Lehman Br., kiedy państwo musiało dodrukować grubo ponad bilion dolarów. Europejski Bank Centralny drukuje teraz 1 bilion 115 miliardów euro.
Gdyby wszyscy na raz udali się teraz do banków po swoje oszczędności, otrzymaliby nie więcej niż kilka procent z tego, co mają na kontach. Oznacza to, że instytucje finansowe posiadają w rzeczywistości zaledwie parę procent pieniędzy, którymi niby obracają. Z czego zatem powstają ich wielomiliardowe zyski? Ze spekulacji. Z handlowania czymś, czego nie ma, czyli pieniądzem bezgotówkowym, wirtualnym, fikcyjnym. Skala spekulacji rośnie w gwałtownym tempie. Należą do nich również tak oprotestowane kredyty walutowe (głównie frankowe) i polisolokaty, które zrujnowały blisko milion polskich rodzin. Banki handlują naszymi kredytami na całego i bynajmniej nie są zainteresowane ich szybką spłatą. Wprost przeciwnie – im dłużej my spłacamy, tym więcej bank zarabia. Kontrolę nad emisją pieniądza przejęły banki prywatne, choć niemal w każdej konstytucji zastrzeżone jest to dla banku centralnego, państwowego.
Były premier Kanady W. L. Mackenzie King już kilkadziesiąt lat temu ostrzegał: „Zanim kontrola nad emisją pieniędzy i kredytu nie zostanie przywrócona rządowi i uznana za jego nadzwyczajną i świętą odpowiedzialność, wszystkie dyskusje na tematy niezależności parlamentu i demokracji są puste i daremne. Lichwa poza kontrolą zniszczy każde państwo”. Lichwa i chciwość rządzą światem, a rezygnacja z tradycyjnych wartości wspomaga te rządy – oto wniosek z lektury.
Janusz Szewczak odsłania mechanizmy, wyjaśnia, daje przykłady, także historyczne. Zastanawia się co będzie, gdy pęknie ta gigantyczna bania spekulacyjna, która wsi nad światem; może to przynieść efekt gorszy od bomb atomowych. Na szczęście Autor dostrzega też szansę wyrwania się z macek bankowej ośmiornicy.

piątek, 4 marca 2016

Bańka cenowa



Bańka cenowa jest definiowana przez Charlesa Kindlebergera jako „gwałtowny i ciągły wzrost cen aktywów, który kreuje oczekiwania dalszego ich wzrostu, przyciągając tym samym nowych inwestorów, zainteresowanych zyskami kapitałowymi.” Z powyższego wynika, że bańka cenowa jest samonapędzającym się mechanizmem, w którym wzrost cen nie jest uzasadniony czynnikami ekonomiczno-finansowymi, a psychologicznymi, np. ciągle rosnącymi oczekiwaniami. W podobny sposób bańkę cenową określa Peter Garber, opisując ją jako „pewien zakres zmian cen aktywów, który nie jest możliwy do wyjaśnienia w oparciu o czynniki fundamentalne dla danej kategorii aktywów”.
Bańka cenowa występuje wtedy, gdy gwałtowna zmiana cen aktywów poza poziom ich wartości fundamentalnej (pęcznienie, nadmuchiwanie bańki) kończy się równie gwałtowną korektą cen (pęknięcie bańki). Bańka cenowa występuje wtedy, gdy obydwa warunki następują jeden po drugim.
Historia zna wiele przykładów baniek spekulacyjnych, wśród nich spekulację cebulkami tulipanów w Holandii w latach 1636-1637 (tzw. Tulipomania) czy słynne bańki giełdowe, w tym przegrzanie koniunktury przed Wielkim Kryzysem.
Miejscem częstego formowania się baniek są giełdy papierów wartościowych. Inwestorzy widząc nagły trend wzrostowy cen kupują akcje w celu uzyskania szybkiego zysku. Dzieje się to przy podgrzanej atmosferze i dużym medialnym szumie rozpalającym wyobrażenia o potencjalnych zyskach. Inwestorzy zachowują się w sposób stadny, skupując walory nie zważając na brak uzasadnienia ceny w dotychczasowych wynikach finansowych.
Zwykle bańki spekulacyjne nie trwają długo. Gdy rozpoczyna się spadek cen akcji, inwestorzy wyprzedają wcześniej nabyte papiery. Następuje wówczas głębokie załamanie rynku i poważne straty wielu akcjonariuszy oraz okres niskich cen. Istnieje zestawienie grup kryteriów pozwalających na wczesną identyfikację bańki spekulacyjnej.
Samo określenie „bańka” pojawiło się w kontekście kryzysu finansowego powstałego w 1711-1720 w wyniku spekulacyjnej gry na wzrost cen akcji Kompanii Mórz Południowych (British South Sea Bubble). Pierwotnie odnosił się do procesu zawyżania kursu akcji, a nie do samego kryzysu firm jaki nastąpił po załamaniu się kursu akcji. Wiele innych procesów szybkiego wzrostu cen nazywanych jest dalej „manią”. Chyba najbardziej znana jest wspomniana Tulipomania, gdzie przedmiotem gry były cebulki tulipanów. Tulipany stały się wtedy narzędziem uprawiania hazardu: nie kupowano ich już dla doznań estetycznych i zademonstrowania swojej pozycji, ale dla spodziewanego zysku. W nadziei na ogromne zyski ludzie sprzedawali swój dobytek, a niektórzy zaciągali duże kredyty, byle tylko wziąć udział w tej grze. Wtedy też zaczęto zawierać kontrakty terminowe na sadzonki tulipanów i nimi handlować. Handlowi tego typu sprzyjała ustawa przyjęta w listopadzie 1636 przez holenderski parlament, która zezwalała na zawieranie takich kontraktów bez fizycznej dostawy (tzw. futures). W ten sposób usankcjonowano hazard umożliwiający czysty zakład o przyszłą cenę cebulek tulipanów. Metafora „manii” jest zatem całkowicie uzasadniona – ceny akcji były zawyżone i kruche, rosły bez żadnego realnego powodu i były stale zagrożone gwałtownymi spadkami.

wtorek, 1 marca 2016

Afera tulipanowa

Tulipomania, tulipanomania – określenie używane do opisania zjawiska panującego w XVII-wiecznej (szczególnie w latach 1636-1637) Holandii, wiążącego się z ogromnym wzrostem cen cebulek tulipanów oraz niebywałą modą na te kwiaty.
Tulipany przybyły do Europy z Imperium osmańskiego w połowie XVI wieku. Szczególną popularność osiągnęły w Zjednoczonych Prowincjach Niderlandzkich, głównie za sprawą bogacącej się klasy średniej oraz arystokracji, które zaczęły konkurować ze sobą co do posiadania najrzadszych odmian tulipanów. Ich uprawa w Holandii została zapoczątkowana prawdopodobnie w 1593 r. przez Charlesa de L'Écluse (Kluzjusz, łac. Carolus Clusius), któremu udało się wyhodować odmianę znoszącą zimniejszy klimat od tego jaki panował w Turcji. Cebulki przesłał mu Ogier de Busbecq, ambasador cesarza Ferdynanda I na dworze Sulejmana Wspaniałego. Kluzjusz, jeden z najbardziej znanych botaników początku XVII wieku, przeprowadzał badania, krzyżując różne odmiany tulipanów. Pewnego dnia przedmiot jego badań wykradziono z ogrodów uniwersyteckich. Niedługo potem holenderskie tulipany zostały zaatakowane przez wirusa pstrości tulipana (TBV), który sprawiał, że płatki tulipana przybierały niespotykane wcześniej kształty o brzegach postrzępionych i pofałdowanych. Wówczas nie znano przyczyny tego zjawiska, wiedziano jednak, że nie jest przekazywane przez nasiona, a jedynie przez cebulki, z pewną nieprzewidywalnością. Ponieważ jest to objaw choroby, zarażone okazy często marniały, co było kolejnym elementem ryzyka. Ta anomalia ogrodnicza stała się przyczyną rozwoju niderlandzkiej „gorączki tulipanowej”. Kwiaty stały się niebawem symbolem luksusu i pozycji społecznej.
W 1623 r. pojedyncza cebulka najbardziej poszukiwanych odmian osiągała cenę nawet 1 tys. guldenów (średni roczny dochód w Niderlandach wynosił wtedy ok. 150 guldenów). Zdarzało się, że zamieniano nieraz tulipany za nieruchomości, ziemię czy bydło. Najlepsi kupcy zarabiali nierzadko ok. 6 tys. guldenów na miesiąc na handlu tulipanami. W 1635 r. odnotowano sprzedaż 40 cebulek za 100 tys. guldenów. Dla porównania tona masła kosztowała wtedy 100 guldenów, a 8 tłustych świń 240 guldenów.Najwyższą cenę osiągnęła słynna cebulka Semper Augustus, która została kupiona za 6000 guldenów w Haarlemie.
W latach 30. XVII wieku tulipanami handlowano na giełdach holenderskich miast. Niebywały popyt na te kwiaty sprawił, że wielu mieszkańców zaczęło spekulować na tym rynku (w taki sposób w jaki robi się to dzisiaj z papierami wartościowymi), licząc na zwielokrotnienie włożonego kapitału. Niektórzy sprzedawali wszystko co mieli, aby kupić upragnione sadzonki. Wiele osób dorobiło się fortun, inni stracili majątki.
Dochodziło do sytuacji, w których sprzedawano już posadzone tulipany albo te, które zamierzano posadzić (proceder ten nazwano „handlem wiatrem” - wind handel, a przypominał on istniejące na współczesnych rynkach kapitałowych kontrakty terminowe). W 1637 r. doszło do załamania rynku, co było spowodowane zbyt wygórowanymi cenami, na które nie było już chętnych. Drugim ważnym czynnikiem, który przyczynił się do krachu, było niewywiązywanie się kontrahentów ze zobowiązań wynikających z kontraktów gwarantujących zakup cebulek po określonych cenach w przyszłości. Zapanowała panika, w wyniku której tysiące ludzi stały się bankrutami (w ich posiadaniu znalazły się jedynie tulipany, które warte były zaledwie ułamek tego co zapłacili wcześniej). W najgorszej sytuacji byli ci, którzy na zakup tulipanów pozaciągali kredyty, a w wyniku krachu stali się niewypłacalni.

środa, 17 lutego 2016

Jak zacząć zarabiać na funduszach inwestycyjnych?


Pobierz fragment ebooka

Jak bardzo ważna dla Ciebie jest Twoja finansowa przyszłość?

Coraz głośniej mówi się na temat zabezpieczania swojej przyszłości. Najbardziej pesymistyczne wiadomości sugerują wręcz, że instytucje takie jak ZUS nie będą istniały w całkiem niedalekim horyzoncie czasowym. Ile by w tym prawdy nie było, jedno jest pewne. O swoją emeryturę musisz zadbać samodzielnie! Czasy się zmieniły i pojęcie bezpiecznej pracy na etacie straciło całkowicie swój sens.

Ale są też dobre wieści związane z tą zmianą. Gospodarka jeszcze nigdy nie rozwijała się tak dynamicznie jak w tej chwili. Nigdy przedtem nie istniało ponadto tak wiele różnych instrumentów finansowych, które – przy odpowiedniej wiedzy – skutecznie pomnożą Twój kapitał.

Jedną z bezpieczniejszych opcji są fundusze inwestycyjne!

Fundusze inwestycyjne funkcjonują w naszym kraju już od kilkunastu lat. Przez ten czas powstało wiele towarzystw funduszy inwestycyjnych oraz rozszerzała się ich oferta. W chwili obecnej na polskim rynku funkcjonują 22 towarzystwa, a liczba oferowanych przez nie funduszy inwestycyjnych wynosi około 150. W Polsce około 3% społeczeństwa przeznacza środki na fundusze inwestycyjne, a w związku ze świetnymi wynikami rośnie z dnia na dzień popularność funduszy oraz liczba inwestorów.

piątek, 12 lutego 2016

Forex - co to jest





Forex, FX (ang. Foreign Exchange) – rynek walutowy o charakterze hurtowym w ramach którego banki, wielkie korporacje międzynarodowe, rządy, banki centralne oraz inwestorzy instytucjonalni z całego świata przeprowadzają operacje wymiany walut 24 godziny na dobę przy wykorzystaniu sieci telefonicznych, łączy informatycznych oraz systemów informacyjnych (np. Agencja Reutera).
Forex jest największym rynkiem na świecie. Szacowane dzienne obroty w kwietniu 2013 wynosiły około 5,3 bilionów dolarów amerykańskich. W 2012 roku najczęściej wymienianymi walutami według kolejności były: dolar amerykański (84,9%), euro (39,1%), jen (19%) oraz funt szterling (12,9%).
Rynek ten otwarty jest 24 godziny na dobę, poza weekendami, tj. od otwarcia giełdy w Sydney w poniedziałek o godz. 8 (GMT+10) do zamknięcia handlu w Nowym Jorku w piątek o godz. 17 (GMT-5).
Zaletą tego rynku jest jego ogromna płynność powodująca, że sprzedaż lub kupno dowolnej ilości waluty w każdym momencie nie stanowi problemu, poza przypadkami zleceń zbyt małych lub specyficznych, w zależności od brokera obsługującego daną transakcję.
W praktyce klienci indywidualni nie biorą udziału bezpośrednio w rynku Forex, lecz w grze w ramach platformy danego brokera (internal order matching system) po kursie ustalanym przez brokera, który mniej lub bardziej koresponduje z kursem na rynku. Drugą stroną transakcji jest broker, który dopiero po uwzględnieniu przeciwstawnych zleceń od innych uczestników nadwyżkę kupuje lub sprzedaje na rynku Forex. Powoduje to powstanie konfliktu interesów między klientami a brokerem który w pewnych sytuacjach może stracić gdy klient zyskuje, i tworzy pokusę manipulowania przez brokera kursem walut w sposób niekorzystny dla klienta (np. przez sztuczne chwilowe zmiany kursu w celu uaktywnienia zleceń stop loss i zwiększenia spreadu). Występują także inne, trudne do udowodnienia manipulacje, np. celowe zawieszanie systemu transakcyjnego dla klientów w krytycznych sytuacjach, zwlekanie z wykonaniem zlecenia klienta (manual execution), cofanie transakcji pod pretekstem błędu kwotowania (bad ticks). To, oraz wysokie lewarowanie, sprawia, że rynek Forex jest bardzo niebezpieczny dla inwestorów indywidualnych, znacznie bardziej od gry na rynkach regulowanych (na giełdzie).
Przeciętny inwestor indywidualny, według badań amerykańskiej Commodity Futures Trading Commission, traci na Foreksie średnio 15000 dolarów, po czym rezygnuje. Według danych polskich biur maklerskich 81% inwestorów na rynku Forex poniosło w 2013 roku stratę, a początkujący inwestor traci cały zainwestowany kapitał po okresie od dwóch miesięcy do pół roku.





wtorek, 19 stycznia 2016

Komisja Wenecka

Komisja powstała w 1990 roku na podstawie tzw. rozszerzonego porozumienia częściowego Rady Europy. Inicjatywę jej utworzenia przypisuje się ówczesnemu włoskiemu ministrowi, Antonio Mario La Pergoli. Powstanie Komisji związane było przede wszystkim z przemianami ustrojowymi państw Europy Środkowo-Wschodniej. Celem jej powołania było zapewnienie tym państwom instytucjonalnej pomocy w okresie transformacji. Obecnie uważana jest za instytucję o charakterze międzynarodowego prawnego think-tanku. Początkowo w jej skład weszło jedynie 18 państw członków-założycieli.

W 1990 roku w skład Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo wchodziło tylko 18 państw. Obecnie jest ich 60 (stan na grudzień 2015 r.).
Jedno z państw (Białoruś) posiada status członka stowarzyszonego.
Pięć państw posiada status obserwatora: Stolica Apostolska, Kanada, Argentyna, Japonia, Urugwaj.
Status specjalny posiadają: Unia Europejska, Autonomia Palestyńska, Republika Południowej Afryki.
Polska jest Państwem Członkowskim Komisji od 30 kwietnia 1992 roku.

Komisja Wenecka liczy ponad stu członków umocowanych przez Państwa Członkowskie oraz przedstawicieli obserwatorów i organizacji o statusie specjalnym. Są wśród nich m.in. sędziowie i prezesi narodowych sądów konstytucyjnych (np. reprezentujący Węgry Peter Paczolay), wysocy politycy i urzędnicy państwowi (np. wicepremier Izraela Dan Meridor), ombudsmani (Lydie Err, Luksemburg). Polskę reprezentuje była premier, Hanna Suchocka, wybrana wiceprzewodniczącą Komisji, a także, jako członek subsydiarny, Krzysztof Drzewicki, wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim. Członkowie powoływani są przez Państwa Członkowskie Komisji na okres 4 lat, przy czym możliwy jest ponowny wybór. W okresie trwania kadencji odwołanie członka jest utrudnione; może nastąpić wyłącznie na podstawie jego rezygnacji lub uchwały samej Komisji. Kilkukrotnie zdarzało się, że wnioskowano o przedterminowe odwołanie członka Komisji, który z jakichś powodów stracił zaufanie Państwa Członkowskiego. Za każdym razem Komisja stawała jednak po stronie zasady niezależności i odmawiała zadośćuczynienia wnioskow.

Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo zajmuje się głównie prawem konstytucyjnym w szerokim znaczeniu: nie tylko samymi ustawami zasadniczymi poszczególnych państw i poprawkami do nich, ale również np. prawem wyborczym, prawem mniejszości czy ochroną praw człowieka poprzez instytucje ombudsmana.


Pomoc konstytucyjna jest głównym obszarem działalności Komisji. Zapewnia ona poszczególnym państwom doradztwo w sprawach związanych z prawem konstytucyjnym. Komisja realizuje w ten sposób swą rolę polegającą na ochronie praw człowieka i wzmocnieniu instytucji demokratycznych. Procedura wydawania opinii rozpoczyna się zwykle na wniosek danego państwa. Wniosek taki mogą złożyć również organy Rady Europy (Komitet Ministrów Rady Europy, Zgromadzenie Parlamentarne, Kongres Władz Lokalnych i Regionalnych i Sekretarz Generalny), a także organizacje i państwa uczestniczące w pracach Komisji.
Po otrzymaniu odpowiedniego wniosku Komisja powołuje grupę sprawozdawców (ang. rapporteurs), wybieranych zwykle spośród członków Komisji. Doradzają oni władzom konkretnego państwa w przygotowywaniu projektów aktów prawnych. Na podstawie ich uwag i spostrzeżeń sekretariat Komisji opracowuje wstępną, skonsolidowaną opinię dotyczącą zgodności tych projektów ze standardami demokratycznymi i ochrony praw człowieka. W opinii tej wskazuje także na możliwość ewentualnego udoskonalenia projektu. Komisja przyjmuje tak przygotowaną wstępną opinię na posiedzeniu plenarnym, zwykle w obecności przedstawicieli odpowiedniego państwa. Zwykle opinie podejmowane są poprzez konsensus. Przeprowadzanie głosowań większościowych w tych sprawach jest raczej rzadkością.
Komisja nie ma możliwości nakładania jakichkolwiek sankcji na państwa, które jej zdaniem nie stosują standardów demokratycznych. Komisja posługuje się dialogiem jako metodą wywierania wpływu. W toku swoich działań sprawozdawcy spotykają się zwykle z przedstawicielami różnych sił politycznych i instytucji w danym państwie tak, aby zapewnić sobie możliwie obiektywny ogląd sytuacji

Autorytet Komisji i jej ekspercki, ponad polityczny charakter wpływają na jej doniosłą rolę w rozwiązywaniu konfliktów, także tych o charakterze etnicznym. Komisja oferuje pomoc prawną, polegającą zwykle na dokonaniu interpretacji obowiązującego prawa lub opracowaniu projektu aktu prawnego, który mógłby służyć jako rozwiązanie kompromisowe, możliwe do przyjęcia przez zwaśnione strony. Na wniosek Unii Europejskiej (Wspólnot Europejskich) Komisja służyła w tej roli podczas konfliktów w Bośni i Hercegowinie, Serbii, Czarnogórze, byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii oraz w Kosowie. Zaangażowała się także w pomoc w rozwiązywaniu konfliktów dotyczących statusu prawnomiędzynarodowego Abchazji, Osetii Południowej oraz Naddniestrza.

czwartek, 14 stycznia 2016

Zgromadzenie wspólników w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością


Organ ten podczas zwykłej działalności spółki spotyka się raz do roku (takie spotkanie nazywa się "zwyczajnym zgromadzeniem wspólników"), na zakończenie roku obrachunkowego, celem zatwierdzenia bilansu oraz rachunku zysków i strat w spółce, oraz w celu udzielenia absolutorium pozostałym organom spółki - zarządowi oraz (o ile istnieją) radzie nadzorczej i komisji rewizyjnej. Decyzje zgromadzenia wspólników są nadrzędne w stosunku do wszelkich czynności pozostałych organów spółki i mogą być zaskarżane tylko do sądu, który może je uchylić tylko wówczas, gdyby stwierdził sprzeczność z prawami nadrzędnymi (np. z kodeksem spółek handlowych), albo gdyby decyzja podjęta została z naruszeniem procedury.
Zgromadzenie wspólników może też zostać zwołane w dowolnym innym czasie, o ile wymaga tego interes spółki, bądź jeśli tylko dostatecznie duża grupa wspólników (zazwyczaj reprezentująca nie mniej, niż 10% udziałów spółki) domaga się jego zwołania. Takie spotkanie nazywa się "nadzwyczajnym zgromadzeniem wspólników". Zgromadzenie nadzwyczajne zwoływane jest także niezwłocznie po tym, jeśli bilans sporządzony przez zarząd wykaże stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz połowę kapitału zakładowego: zgromadzenie takie zwołuje się w celu powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki.
Każde zgromadzenie wspólników (zarówno "zwyczajne", jak i "nadzwyczajne") musi odbywać się zgodnie z porządkiem obrad, skutecznie przesłanym wszystkim wspólnikom spółki z zachowaniem terminu. Zawiadomienia powinny być wysłane co najmniej 2 tygodnie przed terminem zgromadzenia i powinny zawierać - oprócz szczegółowego porządku obrad - informację o dokładnym miejscu, dniu i godzinie planowanego zgromadzenia. Miejsce odbycia zgromadzenia powinno być wyznaczone w miejscowości, w której znajduje się siedziba spółki; zazwyczaj mniejsze spółki odbywają swe zgromadzenia we własnej sali konferencyjnej, ale jeśli liczba wspólników jest znaczna, a spółka nie dysponuje dostatecznie dużym pomieszczeniem, to praktykowane jest odbywanie zgromadzeń w wynajętych salach konferencyjnych.
Oprócz wymienionych wyżej czynności, związanych z zamknięciem roku obrachunkowego (bilans, rachunek zysków i strat, absolutoria) do kompetencji zgromadzeń wspólników należy m.in. podejmowanie uchwał w sprawach (Art.228 KSH):
  • roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej przy zawiązaniu spółki lub sprawowaniu zarządu albo nadzoru
  • zbycia i wydzierżawienia przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części oraz ustanowienia na nich ograniczonego prawa rzeczowego
  • nabycie i zbycie nieruchomości, użytkowania wieczystego lub udziału w nieruchomości
  • zwrot dopłat
  • zawarcia między spółką dominującą a spółką zależną umowy przewidującej zarządzanie spółką zależną lub przekazywanie zysku przez taką spółkę
Uchwały na zgromadzeniach wspólników zapadają bezwzględną większością głosów z wyjątkiem uchwał dotyczących zmian umowy spółki, rozwiązania spółki lub zbycia przedsiębiorstwa albo jego zorganizowanej części, do których trzeba większości dwóch trzecich głosów oraz uchwał dotyczących istotnej zmiany przedmiotu działalności spółki, wymagających większości trzech czwartych głosów.
Każdy wspólnik ma prawo wyznaczyć pełnomocnika, który będzie reprezentował jego interesy na zgromadzeniu. Pełnomocnikiem nie może być członek zarządu spółki ani jej pracownik, a pełnomocnictwo musi być udzielone na piśmie i dołączone po zgromadzeniu do księgi protokołów spółki.
Z wyjątkiem spraw personalnych (wybory do organów spółki oraz uchwały w sprawach odwołania członków organów spółki lub likwidatorów lub o pociągnięcie ich do odpowiedzialności) zgromadzenia wspólników podejmują swoje uchwały w głosowaniu jawnym, chyba że choć jeden ze wspólników (lub działający w jego imieniu pełnomocnik) zażąda głosowania tajnego. Tajność głosowania w sprawach personalnych dotyczących komisji niezbędnych podczas zgromadzenia wspólników (np. komisji skrutacyjnej, komisji mandatowej itp.) wspólnicy mogą wyłączyć uchwałą.
W sprawach dotyczących odpowiedzialności wspólnika wobec spółki z jakiegokolwiek tytułu, w tym udzielenia absolutorium, zwolnienia z zobowiązania wobec spółki oraz sporu między nim a spółką wspólnik ten głosować nie może ani osobiście, ani przez pełnomocnika.

sobota, 9 stycznia 2016

Firmy polonijne

Firma polonijna (dokładniej firma polonijno-zagraniczna) – kolokwialne określenie z czasów PRL na przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego, pochodzenia polonijnego.
Historia firm polonijnych w PRL rozpoczęła się 6 lutego 1976, kiedy to ówczesny Urząd Rady Ministrów ogłosił rozporządzenie wprowadzające możliwość tworzenia przedstawicielstw firm zagranicznych. Przedstawicielstwa owe miały działać początkowo za zgodą i pod kontrolą odpowiednich central handlu zagranicznego. Ich właścicielem nie mógł być obywatel PRL, ale obywatele PRL mogli być pracownikami tych firm. Ówczesne władze liczyły, że możliwość tworzenia przedstawicielstw zagranicznych firm spowoduje napływ do kraju walut wymienialnych i wiedzy technicznej. W praktyce jednak przepisy dewizowe oraz liczba wymaganych zgód, a także konieczność poddania się kontroli państwowych central handlu zagranicznego, powodowały, że tworzenie tego rodzaju przedstawicielstw przez duże koncerny zachodnie było całkowicie pozbawione sensu.
Możliwość tworzenia tego rodzaju przedstawicielstw stanowiła jednak rodzaj wyłomu w systemie gospodarczym PRL, który ograniczał skalę działania rodzimego, prywatnego sektora gospodarki. Obywatele PRL mogli w tym okresie zakładać jedynie tzw. zakłady rzemieślnicze, których skala dochodu i maksymalne liczba zatrudnionych były ściśle ograniczone. Aby obejść to ograniczenie, wielu drobnych przedsiębiorców, obywateli PRL zaczęło namawiać swoich znajomych lub rodziny przebywające za granicą do tworzenia tam pół-fikcyjnych przedsiębiorstw, które następnie zakładały w Polsce swoje „przedstawicielstwa”. Wtedy właśnie dla tego rodzaju działalności ukuto nazwę „firma polonijno-zagraniczna”.
Działalność tę w praktyce usankcjonowała uchwała nr 24 Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1979 r., która zezwoliła na tworzenie w wybranych branżach już nie „przedstawicielstw”, lecz po prostu przedsiębiorstw z udziałem zagranicznego kapitału i jednocześnie uprościła sposób ich tworzenia oraz dała im szereg przywilejów dewizowo-podatkowych oraz możliwość dość swobodnego kształtowania cen swoich produktów, których nie miały w tym czasie przedsiębiorstwa państwowe. Otworzyło to drogę do szybkiego wzrostu liczby tych firm i skali ich obrotów.
W latach 80. XX w. sektor firm polonijnych miał już znaczący wpływ na gospodarkę – zwłaszcza w produkcji kosmetyków, odzieży, żywności i urządzeń kontrolno-pomiarowych. W roku 1981 istniało kilkadziesiąt tego rodzaju przedsiębiorstw, które razem zatrudniały ok. 4,5 tys. pracowników. W 1988 r. istniało już ponad 700 tego rodzaju firm, które zatrudniały razem 81,3 tys. pracowników. Cechą charakterystyczną nazw tych firm było występowanie przedrostka „inter-” lub końcówki „-pol” (Np.: Inter-Fragrances, Interkulpol, Solpol, Impol itp.)
Koniec okresu istnienia firm polonijnych w kształcie znanym z PRL nastąpił wraz ze zmianami zasad gospodarowania dla firm krajowych i zagranicznych, oraz wprowadzeniem wewnętrznej wymienialności złotego polskiego w ramach planu Balcerowicza w 1990 r. Część z dawnych firm polonijnych zniknęła z rynku nie wytrzymując konkurencji wkraczających do Polski koncernów międzynarodowych, a część uległa przekształceniu w „normalne” przedsiębiorstwa krajowe (np.: jedno z największych Inter-Fragrances). Z dawnych przedsiębiorstw polonijnych wyrosło też wiele współczesnych fortun – m.in. jako właściciele firm polonijnych rozpoczynali swoją działalność Jan Kulczyk i Zygmunt Solorz.

poniedziałek, 18 maja 2015

Zadatek

Zadatek – dodatkowe zastrzeżenie umowne. Służy do zabezpieczenia interesów obu stron umowy. Strona, która nie wykona swojego zobowiązania traci zadatek, jeśli sama go dała, albo obowiązana jest go zwrócić w dwukrotnej wysokości. Od 2008 roku zadatek jest skuteczny jeżeli zostanie wręczony przed, w trakcie lub po zawarciu umowy. Zadatkiem może być określona suma wyrażona w pieniądzu jak również rzecz ruchoma. Wysokość zadatku nie powinna przekraczać wartości przyszłego zobowiązania.
Zadatek jest najczęściej stosowany w umowach przedwstępnych (sprzedaży nieruchomości, samochodu itp.). Dzięki niemu każda ze stron zabezpiecza się na wypadek zerwania umowy w ostatniej chwili przez drugą stronę.
Zadatek różni się od zaliczki tym, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron, druga strona wzbogaca się o wysokość zadatku; natomiast zaliczka jest po prostu zwracana, bez dodatkowych konsekwencji. Zadatek staje się nim tylko wtedy, gdy zostanie to jasno określone w umowie – bez takiego określenia będzie to zaliczka.
Najczęstszy scenariusz: kupujący, zawierając umowę przedwstępną, płaci sprzedającemu zadatek (zwykle 10%).
  • Jeśli umowa właściwa zostanie zawarta, zadatek jest zaliczony jako część zapłaty i kupujący dopłaca brakujące 90%
  • Jeśli kupujący wycofa się z zakupu, to sprzedający może zatrzymać zadatek
  • Jeśli sprzedający wycofa się ze sprzedaży, to kupujący może żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości
  • Jeśli właściwa umowa nie zostanie zawarta z winy obu stron lub z przyczyn niezależnych, to zadatek ulega zwrotowi
Jest dopuszczalne ustalenie innych możliwości dotyczących wycofania się z umowy, w zależności od ustaleń między stronami.
Zadatek jest zdefiniowany w art. 394 k.c. Zaliczka występuje w kilku artykułach kodeksu (622, 626, 743, 751, 763, 773 i 859-3) bez definicji.

poniedziałek, 4 maja 2015

Bankowy tytuł egzekucyjny część 2

Podmioty uprawnione do wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego

Uprawnienie do wystawiania bankowego tytułu egzekucyjnego (b.t.e.) przysługuje tylko bankom. Natomiast NBP raczej nie posiada prawa do wystawienia b.t.e. (ze względu na brak odpowiednich odniesień w ustawie o NBP odsyłających do prawa bankowego).
Z orzecznictwa SN (uchwała z 28 lutego 2002 r.) wynika, że b.t.e. może wystawić również syndyk masy upadłości banku.

Podstawy wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego

Aby b.t.e. mógł zostać wydany muszą zostać spełnione następujące warunki:
  1. Roszczenie objęte b.t.e. wynika bezpośrednio z czynności bankoweji jest wymagalne.
  2. dłużnikiem jest osoba, która bezpośrednio z bankiem dokonała czynności bankowej (art. 97 ust. 1 pr. bank.) z wyjątkiem osób, o których mowa w art. 98 pr. bank.;
  3. Dłużnik złożył pisemne oświadczenie o poddaniu się egzekucji.
Inne przesłanki wystawienia b.t.e istnieją w przypadku osób, które ustanowiły zabezpieczenie na rzecz banku(a więc nie dokonały czynności bankowej w rozumieniu art.5 prawa bankowego), muszą tu zostać spełnione następujące warunki:
  1. Zabezpieczona wierzytelność wynika bezpośrednio z czynności bankoweji dłużnik nie spłacił jej w terminie;
  2. Roszczenie objęte b.t.e. wynika bezpośrednio z umowy o ustanowienie zabezpieczenia;
  3. Osoba ustanawiająca zabezpieczenie złożyła pisemne oświadczenie o poddaniu się egzekucji.
Wierzytelność banku objęta b.t.e. musi mieć charakter pieniężny lub dotyczyć wydania rzeczy ruchomej, na której ustanowiony został zastaw rejestrowy lub której własność została przeniesiona na bank w celu zabezpieczenia wierzytelności. Bank może wystawić b.t.e. jedynie przeciwko osobie, która bezpośrednio dokonała z nim czynności bankowe

Nadanie klauzuli wykonalności

Sąd nadaje b.t.e. klauzulę wykonalności jeżeli:
  1. B.t.e. został wystawiony w terminie określonym w oświadczeniu dłużnika o poddaniu się egzekucji oraz na kwotę nie przewyższającą kwoty podanej w tym oświadczeniu;
  2. B.t.e. odpowiada wymogom formalnym określonym w art. 96 ust. 2 prawa bankowego
  3. Bank dołączył do wniosku o nadanie klauzuli wykonalności wymagane prawem dokumenty.
Właściwym do nadania klauzuli wykonalności jest sąd rejonowy ogólnej właściwości dłużnika. Wniosek banku o nadanie b.t.e. klauzuli wykonalności powinien czynić zadość wymogom pisma procesowego. Powinien być do niego dołączony oryginał b.t.e. oraz pismo zawierające oświadczenie dłużnika o poddaniu się egzekucji. Ponieważ postępowanie o nadanie klauzuli wykonalności ma charakter formalny, sąd nie może w jego trakcie badać podstawy prawnej, z której wynika roszczenie objęte b.t.e. Dlatego sąd nie jest raczej uprawniony do żądania od banku przedstawienia umowy, z której wynika dochodzone przez niego roszczenie. Sąd sprawdza natomiast czy wskazana w treści b.t.e. czynność prawna, z której wynika roszczenie dochodzone przez bank, należy do czynności bankowych w rozumieniu prawa bankowego.
Postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności b.t.e. powinno zostać wydane w terminie 3 dni od dnia złożenia wniosku. Na postanowienie sądu o nadaniu klauzuli wykonalności i na odmowę nadania klauzuli wykonalności b.t.e. przysługuje zażalenie. Samo wystawienie b.t.e. nie przerywa biegu przedawnienia. Skutek taki następuje dopiero wraz ze złożeniem wniosku o nadanie mu klauzuli wykonalności.

Oświadczenie o poddaniu się egzekucji (tzw. umowna klauzula egzekucyjna)

W oświadczeniu dłużnik powinien określić termin, do którego bank może wystąpić o nadanie b.t.e. klauzuli wykonalności i maksymalną kwotę, do której dłużnik poddaje się egzekucji. Kwota, do której dłużnik poddaje się egzekucji, może być wyższa lub niższa od kwoty zaciąganego przez dłużnika zobowiązania. Jeżeli oświadczenie egzekucyjne dotyczy egzekucji wydania rzeczy, powinno ono określać tę rzecz i ostateczny termin wystawienia przez bank b.t.e. Niedopuszczalne są oświadczenia egzekucyjne generalne (in blanco), odnoszące się do jakichkolwiek wierzytelności banku nieokreślonych jeszcze w chwili składania oświadczenia, nawet gdyby w oświadczeniu podano maksymalną sumę egzekucji i końcowy termin wystawienia b.t.e.

Obrona dłużnika, przeciwko któremu został skierowany bankowy tytuł egzekucyjny

Do obrony dłużnika zastosowanie mają przepisy kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu egzekucyjnym. W związku z wystawieniem b.t.e. dłużnik może bronić się, podnosząc zarzuty formalne i merytoryczne. Zarzuty merytoryczne mogą być wnoszone w związku z całkowicie lub częściowo nieuzasadnioną egzekucją sądową po nadaniu b.t.e. klauzuli wykonalności. Zarzuty formalne dłużnik może podnosić w postępowaniu o nadanie klauzuli wykonalności.
W postępowaniu o nadanie klauzuli wykonalności sąd z reguły nie bada, czy roszczenie objęte b.t.e. przysługuje bankowi. Dłużnik, przeciwko któremu został wystawiony b.t.e. lub przeciwko któremu nadano klauzulę wykonalności może bronić się poprzez wytoczenie tzw. powództwa przeciw egzekucyjnego (powództwo opozycyjne). Inną możliwością jest zażalenie na postanowienie sądu o nadaniu b.t.e. klauzuli wykonalności (dłużnik może się w nim powoływać jedynie na zarzuty formalne związane z dopuszczalnością nadania klauzuli wykonalności b.t.e.
  1. Zarzut nadużycia prawa przez bank: W myśl orzecznictwa Sądu Najwyższego zarzut nadużycia prawa (art. 5 k.c.) nie może stanowić skutecznej podstawy do pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności. Stanowisko to odnosi się także do b.t.e. zaopatrzonych w klauzule wykonalności w sytuacji, w której dłużnik podnosi zarzut nadużycia prawa przez wierzyciela będącego bankiem;
  2. Bezpodstawne wystawienie b.t.e. (czyn niedozwolony): Dłużnik banku może żądać naprawienia szkody wyrządzonej mu przez bank w wyniku wszczęcia egzekucji na podstawie bezpodstawnie (bezprawnie) wystawionego b.t.e. (pogląd taki można wysnuć z orzecznictwa Sądu Najwyższego – wyrok SN z 8 listopada 2002 r, III CKN 2/2001).



poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Bankowy tytuł egzekucyjny część 1

Bankowy tytuł egzekucyjny – dokument (w formie oświadczenia) stwierdzający istnienie wymagalnej wierzytelności banku wobec osoby, która dokonała z nim czynności bankowej lub która ustanowiła na rzecz banku zabezpieczenie takiej wierzytelności. Po nadaniu przez sąd klauzuli wykonalności b.t.e. staje się tytułem wykonawczym i jest podstawą wszczęcia egzekucji sądowej przez komornika. Bankowy tytuł egzekucyjny stanowi wyraz szczególnego uprzywilejowania banków wobec innych kategorii wierzycieli przez ustawodawcę co jest niekiedy uzasadniane tym, że są one instytucjami zaufania publicznego. Przed wejściem w życie 1 stycznia 1998 r. nowego prawa bankowego banki były uprawnione do wystawiania tzw. bankowych tytułów wykonawczych.
Według art. 96 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, banki na podstawie ksiąg bankowych lub innych dokumentów związanych z dokonywaniem czynności bankowych mogą wystawiać bankowe tytuły egzekucyjne. Banki uprawnione są także do wystawienia bankowych tytułów egzekucyjnych przeciwko osobom, które ustanowiły zabezpieczenie wierzytelności banku wynikającej z czynności bankowej.
W dniu 14 kwietnia 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał art. 96 ust. 1 i art. 97 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 128) za niezgodne z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W rozstrzygnięciu Trybunał zaznaczył, że prawo do wystawiania BTE jest przywilejem banków, który narusza zasadę równego traktowania określoną w art. 32 ust. 1 Konstytucji. Trybunał wyjaśnił, że naruszenie tej zasady nastąpiło w trzech aspektach: „w relacji między bankiem i jego klientem, w relacjach między bankami jako wierzycielami a pozostałymi podmiotami będącymi wierzycielami oraz w relacjach między dłużnikami banków i dłużnikami innych podmiotów”. Zgodnie z orzeczeniem, dotychczasowe przepisy będące podstawą wystawiania BTE utracą moc obowiązującą z dniem 1 sierpnia 2016